Czy obłuda, hipokryzja i kłamstwa mają zdominować życie publiczne?

Kampania wyborcza w ostrym świetle ukazuje postawy i działania partii politycznych oraz popieranych przez nie kandydatów. Aby wyrobić sobie pogląd, na którego z pretendentów na urząd prezydenta chcemy zagłosować, trzeba wcześniej odpowiedzieć na pytanie – czy to, co słyszymy jest wiarygodne i odpowiadające potrzebom Polski.

Czy obrońcami suwerenności Polski są ci, którzy popierają przekazanie urzędnikom Unii Europejskiej władzy nad polskim wojskiem i naszą polityką zagraniczną? Czy obrońcami niepodległości Polski będą ci, którzy planowali obronę Rzeczpospolitej na linii Wisły, co wiązało się oddaniem agresorowi ze wschodu połowy terytorium naszego kraju i narażeniem zamieszkujących tam ludzi na eksterminację?

Czy można wierzyć politykom podającym się obecnie za obrońców polskich granic i sprzeciwiających się nielegalnej migracji, jeśli wcześniej promowali tworzenie wielokulturowego społeczeństwa i sprzeciwiali się budowie muru na granicy z Białorusią a obecnie nadal zgadzają się na przyjmowanie nielegalnych migrantów z Niemiec?

Czy głoszony przez obóz władzy „patriotyzm gospodarczy” zgadza się z polityką sprzedawania lub udostępniania polskiego majątku zagranicznym podmiotom, dyskryminowaniem polskich firm w zakupach publicznych i ograniczaniem rozwoju takich inwestycji jak CPK, bo przecież, jak mówił kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta, „mamy lotnisko w Berlinie”?

Czy pomyślność gospodarczą Polski zapewnią politycy, którzy już po roku władzy doprowadzili do drastycznego obniżenia dochodów z podatku VAT i niespotykanego wcześniej deficytu finansów publicznych, co w niedługim czasie spowoduje zubożenie całego społeczeństwa i obciąży gigantycznymi długami przyszłe pokolenia?

Czy uznawanie lub nieuznawanie wyroków sądów według aktualnego interesu politycznego jest praworządnością? Czy bezprawne przejęcie TVP i prokuratury oraz otwarte przyznawanie się do dalszych zamiarów łamania prawa można nazywać „przywracaniem praworządności”? Czy taka „demokracja walcząca” nie jest prostą drogą do tworzenia systemu autorytarnego ograniczającego wolność większości obywateli?

Czy właściwym jest, aby posiadacze licznych mieszkań lub osoby powiązane ze zbrodniczym procederem dzikiej prywatyzacji oskarżali kandydata na prezydenta o posiadanie małego mieszkania, o którym nie wspomniał w publicznej wypowiedzi? Mieszkania, które najpierw zapewnił a następnie nieodpłatnie udostępniał osobie zagrożonej wyrzuceniem na bruk?

Czy demokrację i wolność religijną gwarantują politycy, którzy wcześniej zapowiadali „opiłowywanie” ludzi wierzących a teraz bezczelnie wypierają się swoich publicznych wypowiedzi?

Nie ufajmy politykom, którzy po dojściu do władzy po ostatnich wyborach zapomnieli o swoich obietnicach wyborczych, i którzy już wcześniej uważali, że obietnice są dla tych, którzy w nie naiwnie wierzą. Nie zgadzajmy się, aby życie polityczne i społeczne w całości organizowali ludzie, którzy stwierdzali, że w przekazie publicznym należy kłamać tak, aby jedno kłamstwo szybko przykrywało drugie.

Nie pozwólmy na wybór prezydenta związanego z obozem aktualnej władzy, aby „domknął system” obłudy, hipokryzji i kłamstwa.

Inicjatywa społeczna „W Obronie Wolności”

Udostępnij